Co przedstawia Panorama Racławicka

Home
what did we learn today? absolutely nothing!
 

Temat: Rotunda z panoramą Siedmiogrodzką


Panorama Siedmiogrodzka ma mieć swoją rotundę

Czy bitwa pod Sybinem przyciągnie turystów jak bitwa pod Racławicami przedstawiona w Panoramie Racławickiej? Taką nadzieję ma miasto. Panorama Siedmiogrodzka, której kolejne zaginione fragmenty skupowane są do Tarnowa przez Muzeum Okręgowe ma mieć swoją rotundę jak we Wrocławiu. Radni przyjęli pomysł do realizacji w wieloletnim planie inwestycyjnym. Oznacza to, że w ciągu najbliższych kilku lat Panorama Siedmiogrodzka będzie eksponowana w rotundzie.

Panorama Siedmiogrodzka powstała w 1897 roku, przedstawia zdobycie Sybinu z 15 marca 1849 w czasie powstanie węgierskiego. Jej autorem jest Jan Styka, który wspólnie z Wojciechem Kossakiem namalował Panoramę Racławicką. Obecnie prace są na etapie tworzenia zespołu, który zajmie się projektem. Najprawdopodobniej rotunda znajdowałaby się w pobliżu Parku Strzeleckiego.
Źródło: tfi.iulotka.com.pl/viewtopic.php?t=178



Temat: [Zadanie] 29-05-2010 12:00
Treść:
Panorama Racławicka to panoramiczny obraz olejny autorstwa kilku artystów-malarzy tworzących na przełomie XIX i XX wieku. Obok Panoramy siedmiogrodzkiej, "Golgoty" oraz "Męczeństwa Chrześcijan w Cyrku Nerona" jest to jedna z czterech XIX wiecznych panoram namalowanych pod kierownictwem Jana Styki. Największy udział w pracy nad dziełem mieli właśnie Jan Styka i Wojciech Kossak. Ich dwóch najczęściej wymienia się jako autorów malowidła, pozostałych, Ludwiga Bollera, Tadeusza Popiela, Zygmunta Rozwadowskiego, Teodora Axentowicza, Michała Sozańskiego, Włodzimierza Tetmajera, Wincentego Wodzinowskiego zazwyczaj niestety pomijając.
Obraz ten przedstawia bitwę pod Racławicami (1794), jeden z epizodów insurekcji kościuszkowskiej, zwycięstwo wojsk polskich nad wojskiem rosyjskim. Powstał w latach 1893-1894 na zamówienie miasta Lwowa. Ma długość 114 metrów oraz wysokość 15. Wystawiony po raz pierwszy w rotundzie o średnicy ok. 38 m we Lwowie z okazji odbywającej się tam Powszechnej Wystawy Krajowej i jednocześnie z okazji stulecia bitwy (1894), 5 czerwca tegoż roku.

Panorama namalowana jest na cylindrycznym płótnie rozpiętym w budynku rotundy. Ekspozycja, prócz samego obrazu, obejmuje sztafaż ustawiony przed nim i oświetlony tak, aby widz oglądający rozwinięte wokół niego i zamknięte w pierścień malowidło nie umiał odróżnić, gdzie kończą się ustawione na podłodze przed obrazem obiekty, a gdzie zaczyna sam obraz. Kształt hiperboloidy obrotowej, jaki nadano panoramie potęguje efekt zacierania się granicy między powierzchnią płótna a przestrzenią przed nim. W latach 1894-1944 Panorama była wystawiana we Lwowie w specjalnie dla niej zbudowanej rotundzie na terenie Parku Stryjskiego.

W czasie II wojny światowej częściowo uszkodzona, głównie w czasie bombardowań w r. 1944. Uratowana przed ewentualną dalszą dewastacją związaną z wkroczeniem Armii Czerwonej przez zwinięcie w rulon i umieszczenie w lwowskim klasztorze bernardynów. Po wojnie, dzięki staraniom władz polskich udało się odzyskać od ZSRR część lwowskich dzieł sztuki i zbiorów Ossolineum. Ówczesny polski Rząd Jedności Narodowej postanowił zbiory te wraz z Panoramą umieścić we Wrocławiu. W 1946 przewieziona została do Wrocławia, gdzie najpierw przez dwa lata przeleżała w magazynie kolejowym Wrocław-Brochów, a następnie kilkanaście w Muzeum Państwowym, które przemianowane zostało najpierw na Śląskie, a następnie na Narodowe. Od lat 60. XX w. w Muzeum Śląskim (potem Narodowym) eksponowano tylko pojedyncze jego fragmenty, np.: "bryty", czyli sekcje, z których składa się ponad stumetrowe malowidło, a pozostałą część jedynie przechowywano, poddając niezbyt konsekwentnie konserwacji aż do 1980. Przez lata 60. i lata 70. trwały też zakulisowe zabiegi, gdzie Panoramę eksponować: czy w Krakowie, czy w Warszawie czy może w Racławicach, a nawet czy wyeksponować ją w ogóle gdziekolwiek.

Rozpisano najpierw jeden konkurs architektoniczny na pawilon we Wrocławiu, w którym Panorama zostać by miała wystawiona, potem w 1956 drugi, w którym zwyciężyło małżeństwo Ewy i Marka Dziekońskich. W 1957 przystąpili do realizacji projektu szczegółowego budowli. Jednak z powodów politycznych budowa rotundy dla Panoramy rozpoczęta na początku lat 60. trwała niesłychanie długo, była wstrzymywana i przerywana, a i na prace konserwatorskie nad samym obrazem również brakowało pieniędzy. W 1977 zlecono nawet Dziekońskim przeprojektowanie obiektu rotundy na centrum kongresowe, a bryty samego obrazu wywieziono w czerwcu 1980 poza Wrocław. Ostatecznie, po wydarzeniach sierpniowych w 1980, klimat wokół Panoramy poprawił się. Dzięki działalności zawiązanego w 1980, trzeciego już w historii malowidła, Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej pod przewodnictwem byłego rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Alfreda Jahna, podjęto też wreszcie (pod koniec 1980 roku) ostateczną decyzję o wystawieniu jej we Wrocławiu, a nie w innym miejscu, a prace budowlane przy rotundzie wznowiono. Wobec katastrofalnego stanu gospodarki PRL, a także z powodu niesłychanie trudnego zadania, jakim było odrestaurowanie płótna po kilkudziesięciu latach przechowywania go w różnych miejscach i różnych warunkach oraz kilku wielokilometrowych transportów, trwały jednak jeszcze pół dekady, toteż otwarcie ekspozycji Panoramy Racławickiej nastąpiło dopiero 14 czerwca 1985.

źródło: pl.wikipedia.org

Pytania:
1. Ile panoram zostało namalowanych w XIX wieku pod kierownictwem Jana Styki? Cztery
2. W którym roku miała miejsce bitwa pod Racławicami? w 1794 roku
3. Czy Panorama Racławicka została uszkodzona podczas II wojny światowej? TAK
4. W którym roku została ostatecznie otwarta ekspozycja Panoramy Racławickiej we Wrocławiu? 1985
Źródło: tagforum.pl/viewtopic.php?t=174


Temat: Dolny Śląsk dba o promocję
Panorama Racławicka po chińsku

Agnieszka Kołodyńska 2007-12-05, ostatnia aktualizacja 2007-12-05 17:55

Nie śniło się Janowi Styce i Wojciechowi Kossakowi, autorom monumentalnej Panoramy Racławickiej, że ich dzieło zyska naśladowców w Chinach, a we wrocławskim Muzeum Panoramy Racławickiej trzeba będzie dla licznych odwiedzających z Państwa Środka przygotować historyczny komentarz do malowidła w ich języku
Panorama Racławicka to jedna z najbardziej znanych wrocławskich atrakcji. Olbrzymi obraz przedstawia zwycięską bitwę stoczoną w roku 1794 pod Racławicami przez polskich powstańców pod wodzą Tadeusza Kościuszki z wojskami rosyjskimi. Powstał we Lwowie z okazji setnej rocznicy Insurekcji Kościuszkowskiej. Po II wojnie światowej trafił do Wrocławia i jest tu eksponowany od 1985 roku.

W latach 80. ubiegłego wieku obejrzał go Zhao Ziyang, p.o. Sekretarza Generalnego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin i Premier Rady Państwowej Chińskiej Republiki Ludowej. Dzieło Styki i Kossaka tak mu się spodobało, że postanowił by wzorowane na nim były propagandowe przedstawienia Ludowej Armii Chin. Pierwsza chińska diorama powstała już w 1988 roku, przedstawia bitwę przy Lugouqiao, stoczoną z armią japońską 7 lipca 1937 roku. Inne panoramy ilustrują zwycięstwa Ludowej Armii Chin w wojnach z wojskami Kuomitangu i armią amerykańską w czasie kryzysu koreańskiego. W sumie w Chinach powstało 17 panoram, a w planach są kolejne.

Wrocławska panorama jest obowiązkowym punktem na trasie chińskich wycieczek, których w ciągu roku zwykle przyjeżdża do Wrocławia kilkanaście. Najczęściej są to delegacje inżynierów, sportowców i ludzi kultury.

- Chińczycy zachwycają się przesłaniem patriotycznym Panoramy - mówi Anna Kowalów z Muzeum Narodowego we Wrocławiu. - Zhao Ziyang w księdze honorowej wpisał: "Patriotyzm głęboki/ artyzm wielki/ słynna bitwa odtworzona / lekcja dla potomności" i to chyba najlepiej tłumaczy ich fascynację dziełem.

By było im łatwiej i przyjemniej zwiedzać wrocławską panoramę Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa z Rybnika, które często gości chińskie delegacje, postanowiło przekazać Muzeum Narodowemu we Wrocławiu (Panorama Racławicka jest jego oddziałem), nagranie z komentarzem historycznym w języku chińskim. Głos chińskiego przewodnika zabrzmi po raz pierwszy na palmtopach dla zwiedzających w najbliższą niedzielę. W inauguracji weźmie udział chińska delegacja biznesmenów.

Chiński jest 12 językiem dostępnym dla zwiedzających Panoramę Racławicką (po polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, rosyjskim, hiszpańskim, włoskim, niderlandzkim, japońskim, koreańskim, czeskim). Oficjalna strona Panoramy Racławickiej

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4735459.html
Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=931


Temat: Zagrożenie !!! Zardzewiała śmierć !!!
" />BOMBOWY INTERES
Dolny Śląsk naszpikowany jest niewypałami. Na ich usuwaniu zarabia się krocie, więc przybywa firm, które się tym zajmują.
Miny, granaty, niewybuchy. Mimo upływu ponad pół wieku od zakończenia II wojny światowej nadal zalegają w ziemi. Najczęściej znajdowane są podczas prac budowlanych.

Na ich usuwaniu zaczynają nieźle zarabiać saperskie firmy. Zardzewiała śmierć czaić się może praktycznie wszędzie. Niewybuchy są w miastach, lasach i przy drogach. Usuwanie niebezpiecznych pozostałości po II wojnie światowej zakończono w 1957 roku. Wielu niewypałów i składów amunicji nie znaleziono. Nikt nie wie, ile leży ich ukrytych w ziemi. Jedno jest pewne: z każdym dniem stają się coraz groźniejsze.

- Rdzewieją. Korozja pozbawia je osłony. Zostaje to, co jest najbardziej niebezpieczne. Eksplozję mogą więc spowodować chociażby drgania ziemi - mówi starszy sierżant sztabowy Jarosław Andrzejczak, dowódca wrocławskiego patrolu saperów.

Niewypały poza prawem

W maju 1999 roku na budowie przy ulicy Sudeckiej eksplodował niewypał. Półtora roku później w okolicach Panoramy Racławickiej znaleziono ćwierćtonową bombę. Tego typu niespodzianek jest sporo we Wrocławiu. Dziś patrol saperów ma średnio dwa zgłoszenia dziennie. Bomby znajdowane są najczęściej, gdy na danym terenie ruszają prace budowlane. A wówczas nietrudno o tragedię. Niewielu inwestorów myśli o wcześniejszym zbadaniu działki przez saperów, bo nie wymaga tego prawo.
Inaczej jest chociażby w Niemczech, gdzie teren, przeznaczony na przykład pod nowy biurowiec, musi zostać wcześniej zbadany na obecność niewypałów do 6 metrów głębokości.

- Pracowaliśmy między innymi przy budowie wrocławskiego hotelu Dorint i Galerii Dominikańskiej. Podczas prac natrafiliśmy na niewybuchy i amunicję. Nie korzystaliśmy jednak z pomocy firm saperskich. Zawiadomiliśmy policję i saperów z wojska - opowiada Przemysław Guszpit z firmy Akme, która prowadzi też nadzór archeologiczny największych prac budowlanych w stolicy Dolnego Śląska.

Inaczej przedstawia się sprawa, jeśli chodzi o byłe tereny wojskowe, które oddawane są pod cywilne inwestycje. Wcześniej muszą one być obligatoryjnie sprawdzone przez specjalistów.

Zacznie się za rok

Saperzy szacują, że ręce pełne roboty będą mieli od połowy przyszłego roku. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej ma bowiem zacząć się boom w budownictwie, szczególnie drogowym. Wspólnota da Polsce miliardy euro na rozwój naszych sieci transportu. Inwestycje prowadzone będą więc na terenach jeszcze nierozpoznanych.

Chociażby na obrzeżach miast, gdzie często stacjonowali żołnierze. Tam właśnie można spodziewać się na przykład ukrytych składów amunicji. Kto zajmie się sprawdzeniem terenu? Na pewno nie patrole saperskie, których zadaniem jest usuwanie odkrytych już materiałów wybuchowych. Pole do popisu będą więc miały prywatne firmy saperskie, które liczyć mogą na kontrakty związane z rozpoznaniem terenu.

Tak będzie na przykład podczas rekultywacji wysypiska śmieci na wrocławskich Maślicach, jakaprzeprowadzona zostanie za pieniądze unijnego programu ISPA.

- Inwestycję prowadzić będzie poznańska firma Maxer. Materiał na wysypisko zostanie przewieziony z tak zwanej Górki Legnickiej, na którą po wojnie trafił gruz z różnych części Wrocławia. Dziś nie wiadomo, co może się tam znajdować. Dlatego firma skorzysta z usług saperów.

Saper na zlecenie

Jedną z pierwszych prywatnych firm saperskich założył na Dolnym Śląsku Lesław Majewski, emerytowany wojskowy, który dowodził ostatnim w Polsce batalionem rozminowania. Przy materiałachch wybuchowych pracuje już 22 lata.

- W 2000 roku wojsko zlikwidowało batalion, a ja już wcześniej wykonywałem prywatne zlecenia - oczywiście za zezwoleniem dowódcy jednostki. W końcu założyłem firmę, którą pomaga mi prowadzić żona Elżbieta - mówi Majewski. Major pracował między innymi na zlecenie Dyrekcji Lasów Państwowych. Jego firma wykrywa i rozminowuje tereny w całej Polsce. Zatrudnia na umowę o dzieło nawet 30 wyszkolonych saperów.

- Nie mam stałych pracowników, bo ze zleceniami jest różnie. W ubiegłym roku aż do czerwca nie było ich wcale. W tym roku jest znacznie lepiej - tłumaczy Lesław Majewski. Na kolejne będzie mógł z pewnością liczyć niebawem. Czekają bowiem tereny wojskowe - wśród nich byłe radzieckie poligony, które sukcesywnie przekazywane są cywilom. Tylko w okolicach Legnicy jest ich jeszcze około 6 tysięcy hektarów.

Ceny za badanie ziemi

Ile można zarobić na "bombowym interesie”? Ceny są bardzo zróżnicowane. Firmie nie płaci się za ilość znalezionych i zniszczonych materiałów wybuchowych, lecz za metr kwadratowy sprawdzanego terenu. Ile? Od 50 groszy do 14 złotych. Najniższe opłaty pobierane są za pracę na polach i w lasach. Najdrożej jest w miastach, gdzie w gąszczu przewodów elektrycznych i rur ukrytych pod ziemią trudniej jest znaleźć metalowe pociski, miny, bomby. Jeszcze więcej trzeba wydać, gdy zatrudnia się saperów do pracy pod wodą. Na rynku nie ma jeszcze dużej konkurencji. Na Dolnym Śląsku działają trzy firmy zajmujące się rozminowaniem terenu. W rywalizacji o kontrakty wygrywa się nie tylko ceną saperskich usług, lecz przede wszystkim ich jakością. Konkurencja może się pojawić po wejściu Polski do Unii. Ale i wówczas będzie co robić. I - co ważniejsze - będą pieniądze na tego typu usługi. Bruksela przewidziała 150 milionów euro dotacji na zagospodarowanie byłych terenów wojskowych. Miliardy czekają też na drogowe inwestycje. A wiadomo, że wzdłuż dzisiejszej zachodniej granicy Polski toczyło się wiele walk. Ziemia naszpikowana jest przerdzewiałymi granatami, minami, bombami i amunicją. To żyła złota dla saperskiego biznesu.

(Tomasz Bonek - "Słowo Polskie" z 07 lipca 2003r.)
Źródło: garrett.pl/forum_new/viewtopic.php?t=177




 
 
Archiwum
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates